Dziennik #118/2026 - tydzień trzeźwości

Published on HivePostify by @ataraksja · Mon Sep 07 2026

Źródło: Pixabay

---

Dobry wieczór.

Wczoraj nie było wpisu, bo po prostu padłam spać. Z uwagi na mój stan emocjonalny mam zmodyfikowane leki i dużo śpię i jestem względnie wyciszona. Co nie oznacza oczywiście, że nie cierpię, bo cierpię w chuj.

Liczba katastrof [słowo jak najbardziej adekwatne], które na mnie spadły w ostatnim czasie sprawiają, że jestem emocjonalnym i psychicznym wrakiem. Nie mam siły. Po prostu nie mam siły. Nie mam siły, żeby wstać z łóżka, a co dopiero by żyć. I nie chce mi się żyć, po prostu. A nawet jak są momenty, że mi się chce to koło się zamyka, bo po prostu nie mam na to siły. Zaczynają mi też puszczać nerwy, bo przestaję sobie radzić z tym wszystkim i ze wszystkim jestem sama. I bardzo samotna. I nie wiem jak się z tego wygrzebać. Naprawdę nie wiem. Poszłam po pomoc psychiatryczną, ale to nie rozwiązuje problemów, które mnie trawią. Chociaż ja nie wiem czy można to nazwać problemami, bo dla mnie definicja problemu i moje podejście sprawia, że problem = szukam rozwiązania i go rozwiązuje, a to co na mnie spadło w ostatnim czasie jest nie do rozwiązania. Po prostu. To były strzały typu masz cios w pysk i żyj z tym. Bo niby jak mam rozwiązać śmierć pana Waldka? Jak mam rozwiązać chorobę przyjaciółki? Jak mam rozwiązać próbę samobójczą kuzyna? Jak mam rozwiązać traumę związaną z przemocą, która mnie spotkała? JAK MAM TO KURWA ROZWIĄZAĆ?!

To wszystko sprawia, że znowu wracam do punktu wyjścia i zamykam się w sobie. Zamykam, izoluję. Odpisuję po kilku dniach, telefonu zasadniczo nie odbieram albo robię to bardzo rzadko. A nawet jak z kimś rozmawiam to te rozmowy są o niczym. I dobrnęłam już do etapu, że przestałam pajacować i śmieszkować, żeby zagłuszyć ból. Bo ja się wiecznie chowam za taką postawą. Ale już nawet to się skończyło.

Niemniej jednak stoję w pionie. Dzisiaj wybił tydzień trzeźwości. I ja wiem, że to nic nie znaczy, ale ja czuję dumę. Nie z samego faktu, że się nie złamałam, ale z faktu, że się nie złamałam pomimo tego, że przez ostatni tydzień życie zrobiło naprawdę wszystko, żebym popłynęła. Wygrałam tę bitwę.

Nie wiem co będzie dalej. Tzn. trochę wiem. Wiem, że muszę stać w pionie i trzymać gardę, bo jestem potrzebna silna i wspierająca. Ale to jest moja mała przestrzeń, gdzie mogę wyrazić to, że po prstu się rozpadłam i nie mam pomysłu na to jak się pozbierać. I tyle.

Do jutra.

Tags: #polish#pl-emocjonalnie#pl-blog

View full post on HivePostify →

Join HivePostify — Pakistan's First Web3 Platform →